Tak powtarzała mi mama od pierwszego roku studiów. Nauka jest najważniejsza, oceny są najważniejsze – poświęć się właśnie temu. Rodzice chcą dla nas dobrze, moja mama, rocznik ’63 też chciała. Dlaczego dla rodziców to sprawdzona recepta na…sukces?

Pierwsza praca na studiach – dlaczego rodzice Ci na nią “nie pozwalają”?

  • Nasi rodzice, w większości, wychodzą z założenia, że skończone studia dają pracę. Po prostu. Kiedyś, po szkole zawodowej szło się do pracy, bo ona po prostu była. Dla każdego. A kiedy miało się już maturę czy wyższe wykształcenie to w ogóle – elita intelektualna, której rynek szukał.
  • Są niemal pewni, że studia są tak absorbujące, że na pracę nie ma czasu. To prawda, niektóre studia są takie, że na uczelni spędza się czas od 8 do 20, jeśli jeszcze po drodze przytrafią się jakieś okienka. Są takie, że po zajęciach wraca się do domu i ryje dalej. Wraca się do domu rodzinnego i nadal tak jest. Miałam takiego kolegę. Moje studia takie nie były.
  • Boją się, że nawet jeśli studia nie są specjalnie zajmujące, to i tak ciężko będzie pogodzić jedno z drugim. Bo na uczelni będziemy myśleć o pracy, a w pracy, o tym, że jutro egzamin.
  • Są przekonani, że nie musisz pracować, bo przecież dają Ci pieniądze. Że pieniądze to dla Ciebie jedyna motywacja.

Jak jest w rzeczywistości?

  • Na tych absorbujących studiach zawsze znajdziesz czas, żeby wyjść gdzieś ze znajomymi. Okej, najczęściej wychodzisz na imprezy.
  • Imprezy pociągają za sobą koszty. Idziesz do knajpy, gdzie piwo nie kosztuje 3 zł i potem przez kolejny tydzień żywisz się zupkami chińskimi. No bo przecież nie powiesz wynajmującemu Ci mieszkanie, że zapłacisz później bo balowałeś. Nie odmówisz sobie też internetu – za niego zapłacisz, żołądek poczeka.
  • Im jesteś starszy, tym jest Ci trochę bardziej nieswojo, że co miesiąc czekasz na przelew od mamy czy taty. Masz teraz coraz większe potrzeby, zmieniają Ci się priorytety. Być może wolisz jeansy za 300 zł, niż balety. I co powiesz – mamo, mam 23 lata, daj mi na jeansy? Proszę synku, masz tu stówkę, reszta dla Ciebie…

Jakie masz wyjścia? Możesz pracować lub nie. Jeśli zdecydujesz się na to pierwsze, to za kilka lat sobie podziękujesz. Poszukaj pracy po zajęciach, pracy w weekendy, pracy na wakacje. Co Ci to da?

  • Nauczysz się odpowiedzialności. Serio. Studia ją dają, to prawda, ale nie tak, jak praca. Na zajęcia możesz nie pójść, bo kac. Do pracy raczej tak…
  • Będziesz bardziej szanował pieniądze. Bo np. całą noc rozładowywałeś palety, albo siedziałeś na kasie przez osiem godzin.
  • Zdobędziesz doświadczenie. Takie życiowe. Nieważne, gdzie pracujesz, co robisz, jak to się ma do Twojej wymarzonej pracy (prawdopodobnie nie ma), ile zarabiasz. To Cię ukształtuje.

Wiesz co? Opowiem Ci kiedyś, jak ja zaczynałam, chcesz?

Przeczytaj poprzedni wpis:
motywacja do pracy
Moje małe, poranne przyjemności

Wszyscy pewnie doskonale pamiętają wczorajszy mecz. Podczas tegorocznego nie obejrzałam jeszcze ani jednego meczu w całości, na ten patrzyłam tylko dlatego, że...

Zamknij