Cześć we wtorek. Dziś będzie trochę o cyferkach i o tym, dlaczego warto podpiąć pod bloga statystyki. Teoretycznie jakiekolwiek, w praktyce polecam Google Analytics, choć znajdą się pewnie tacy, którzy wolą Piwik – to rozwiązanie ma również wielu zwolenników, jednak mi nie pasowało wizualnie.

Jak mieć Google Analytics na blogu?

Musisz mieć konto Google, aby podpiąć swoją stronę do GA. Po wygenerowaniu kodu musisz go wstawić na swojego bloga. Są na to co najmniej dwie metody – wrzucasz kilka linijek kodu w header lub stopkę – musisz jednak pamiętać, żeby przy zmianie szablonu, dodać kod ponownie. Po co pamiętać, skoro możesz wrzucić kod na stałe? Użyj do tego wtyczki Google Analytics by Yoast.

Od tej pory Google będzie śledził użytkowników na Twoim blogu 😉 Co Ci to da?

Będzie Cię to motywowało

Do pisania rzecz jasna. Jeśli zobaczysz, że jesteś czytany, to chętniej będziesz pisał nowe notki. Dla mnie to również motywacja do działania, kiedy liczba odwiedzin spada.

Poznasz sporo cennych liczb

Liczbę odsłon, liczbę unikalnych użytkowników. Te dwa pojęcia mogą się mylić, ze mną na początku tak było, dlatego postaram się je w prosty sposób wytłumaczyć na przykładzie…biblioteki 😉

Liczba odsłon – wyobraź sobie, że użytkownik wpada do interesującego go, tematycznego działu w bibliotece (Twój blog). Przegląda najpierw jedną książkę (podstrona na blogu), potem bierze następną (kolejna podstrona), i następną (kolejna podstrona). Tym sposobem jeden użytkownik/czytelnik obejrzał w bibliotece 3 książki (wygenerował 3 odsłony na Twoim blogu).

Liczba unikalnych użytkowników – znów na przykładzie biblioteki. To liczba niepowtarzalnych użytkowników, którzy ją odwiedzili. Ale uwaga. Zlicza się ich tylko raz.

Liczba odwiedzin – w przypadku kolejnej wizyty użytkownika w bibliotece (np. kolejnego dnia) mówimy już o odwiedzinach. Pod warunkiem, że….przyszedł tak samo ubrany 😉 (chodzi o to, że Google zlicza wejście z każdej przeglądarki, jako UU, więc jeśli dziś wszedłeś na mojego bloga z Firefoxa, a jutro z Chrome, to tak, jakbyś się rozdwoił;)).

Dowiesz się, co jest czytane, a co nie

Będziesz mógł sprawdzić popularność konkretnych wpisów – np. na podstawie ilości jego odsłon. Jeśli stworzysz już kilkanaście artykułów, będziesz mógł sprawdzić, czy między odsłonami poszczególnych są duże dysproporcje. To pozwala na testowanie, które treści bardziej się przyjmują, a które nie.

Dowiesz się, skąd przyszli użytkownicy

Mowa tutaj przede wszystkim o odesłaniach z innych stron, czy z serwisów społecznościowych. Jeśli mocno udzielałeś się u innych lub też ktoś Cię podlinkował, to duże prawdopodobieństwo, że z tego źródła będziesz miał sporo wejść – to może być “jednorazowy strzał”, jednak może być tez tak, że regularnie ktoś będzie wpadał do Ciebie za pośrednictwem innej strony. Podobnie z serwisami społecznościowymi. Masz rozgraniczenie, przede wszystkim na Facebooka, Twittera, Google Plus. Co z odwiedzinami z Google?

Co z wejściami z Google?

Google sukcesywnie ukrywa ruch prowadzący do stron z wyszukiwarki, tzn. w coraz mniejszym stopniu można było sprawdzić na jakie konkretnie słowa kluczowe ktoś wchodził na stronę. Obecnie not provided (to ukrywanie słów kluczowych) stanowi 85-95{43daf1f0b37dba3142672d146843232e9c6991bee826e582edc42d7cd8121827} ruchu z Google.

Dowiesz się, co działa, a co nie

Może dodałeś gościnny wpis albo wypromowałeś posta na Facebooku, może ktoś wrzucił go na Wykop. Dzięki GA dowiesz się, skąd ludzie wchodzili na Twojego bloga, czy konkretną podstronę. To cenne informacje, które możesz wykorzystać w przyszłości, planując promocję.

A Ty masz już statystyki na swoim blogu?

 

banner_kurs

 

Przeczytaj poprzedni wpis:
Koniec pracy w domu. Mój koniec.

Pisałam we wtorku z blogiem, że wracam po dłuższej nieobecności i że nastąpiły zmiany. We wtorek oficjalnie zakończyłam pracę w...

Zamknij