Wszyscy pewnie doskonale pamiętają wczorajszy mecz. Podczas tegorocznego nie obejrzałam jeszcze ani jednego meczu w całości, na ten patrzyłam tylko dlatego, że byłam ciekawa na ilu cyferkach się zatrzyma. Skończył się chwilę przed północą, a ja właściwie od razu poszłam spać z myślą, że zostało mi jakieś 6 godzin snu (staram się wstawać o 6, innym razem opowiem Ci dlaczego). Tyle że nie dałam rady i z bólem obudziłam się 1,5 godziny później. Szybko przeliczyłam, ile do tego czasu mogłabym już zrobić, ile straciłam. Tym samym mój zapał do pracy malał z każdą upływającą minutą – zlazłam z łóżka jakoś przed 8 (bo przecież trzeba przejrzeć wszystkie memy dotyczące meczu).

Ty też tak pewnie masz. Chodzisz spać później, niż zwykle, chcesz wstać tak, jak zwykle i się nie da, nie masz sił, nie masz mocy. Motywacja do pracy, zwłaszcza rano to sprawa indywidualna – ale są uniwersalne rzeczy, które to ułatwią. W zasadzie trzeba trochę zaczarować rzeczywistość. Jak zrobiłam to dzisiaj, dzięki czemu jest 14, a ja zrobiłam niemal wszystko, co miałam zaplanowane?

Motywacja do pracy – jak złapać ją rano?

Chodzi o przyjemności. Te mniejsze i te większe. To one pozwalają mi pozbierać myśli i ułożyć sobie plan na najbliższe godziny.

Przyjemność pierwsza – śniadanie

Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez śniadania. To dla mnie taki fajny czas, nawet jeśli jem odgrzewane w mikrofalówce parówki. Oczywiście, frajda jest większa, kiedy jem coś fajniejszego, coś, co naprawdę lubię, ale nie w tym rzecz. Śniadanie to start do muzyki i….kawy.

Kawa – moja druga miłość

Przedwczoraj stwierdziłam, że może wystartuję bez kawy, bo ostatnio piję jej trochę za dużo. Wytrzymałam jakieś pół godziny. Kawa daje mi energię (pewnie znajdą się tacy, którym nie daje i mają lepsze sposoby, poproszę – lubię wiedzieć), kawa jest dla mnie celebrowaniem poranka. Kawę piję w dużym kubku, zwykle robię ją, kiedy tosty wyskoczą z tostera. Chcę czekać aż ostygnie. Kończę śniadanie i wiem, że nadszedł ten moment. Kawy i…

Papieros na balkonie

Otwieram balkon, wita mnie świeże powietrze, siadam w piżamie na krawędzi, biorę pierwszy łyk kawy i odpalam papierosa. Jasne, mogłabym jeść marchewkę, bo zdrowa, bo papierosy niezdrowe, ale ja to po prostu lubię. Te 10 minut pozwala mi się zrelaksować, zebrać myśli, nabrać zapału do pracy. Serio, ile można siedzieć na balkonie, skoro przede mną tyle fajnych wyzwań na dziś.

Dźwięki

Ten moment jest przyjemny jeszcze z jednego powodu – gra muzyka! W zależności od nastroju, od zeszłego tygodnia katuję np. playlistę z hitami z lat 80., kiedy pracuję też. Rano włączam:

I wiecie co – te małe przyjemności dają radę. Jestem śpiochem, ale te 4 rzeczy sprawiają, że potrafię się obudzić.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Start

Wczoraj pomyślałam sobie, że właściwie wiele już zostało napisane, powiedziane, przeczytane. Złapałam się na tym, dwie godziny po tym, jak zaczęłam...

Zamknij