Z pozoru pytanie na które odpowiedź jest prosta – no przecież tak, jak w biurze! Siadasz przy komputerze i pracujesz. Och, zaraz. Jest jeszcze jedna opcja. Dzwoni kurier, pies szczeka, pralka śpiewa, że skończyła, żona mówi, że trzeba podjechać na pocztę, sąsiadka szczęśliwa wpada na papierosa, bo jesteś w domu. Znaczy, że nie pracujesz. Przecież w domu się nie pracuje.

Praca w domu – jak pracować z przyjemnością?

1. Uświadom to sobie

Jeśli dopiero rozpoczynasz pracę w domu, to być może wydaje Ci się, że wow – jesteś wolny, możesz pracować, kiedy chcesz, możesz nie pracować. Przecież praca nie zając. To może pośpisz kapkę dłużej, może zaczniesz dzień od serialu, konsoli, książki, kawy na mieście, spotkania ze znajomymi. Przecież masz nienormowany czas. No teoretycznie tak. W praktyce jednak jesteś w pracy. Praca w domu, to praca. Owszem, możesz sobie dać trochę luzu, ale niech się nie okaże w połowie miesiąca, że dopiero go zaczynasz. No chyba że możesz sobie na to pozwolić. Jednak wielu na początku nie może. Wielu też nie pozwala, bo chce się rozwijać. Bo ma dużo zleceń, bo kiedy nie ma zleceń, zawsze znajdzie coś, co można ulepszyć.
I pamiętaj, to, że pracujesz w domu, nie znaczy, że praca w piżamie jest super. Praca w piżamie to już tylko kilka kroków od tego, żeby zakopać się w kołdrze i udawać naleśnika. Śpiącego naleśnika.

2. Uświadom to innym

“Tato, nie zagaduj mnie, pracuję.”. Dobrze, przepraszam. A mogłabyś…Jeśli mieszkasz z kimś – z rodzicami, z partnerem, ze znajomymi i pracujesz w domu, to musisz ich uświadomić. Twoje mieszkanie, to Twoje biuro. Pracujesz tak samo, jak gdybyś wychodził codziennie o 7:30 na autobus i wracał o 17. PRACUJESZ. Nie masz czasu na:

  • wyrzucenie śmieci
  • sprzątanie
  • przygotowanie dwudaniowego obiadu
  • odebranie paczki z poczty
  • spotkanie z babcią
  • kawę z sąsiadką
  • posiadówy w kuchni i niekończące się rozmowy

Ale…czasem lepiej podjechać na pocztę, kiedy inni siedzą w biurach, pojechać gdzieś, kiedy nie ma korków, bo inni siedzą w biurach, spotkać się z babcią, której nie zobaczysz przez kolejne 2 miesiące, bo najpierw jedzie do sanatorium, a potem gdzieś tam. Nie daj się zwariować, nie przywiązuj się do biurka za wszelką cenę, ale pamiętaj – podchodź do tego, że możesz, rozsądnie.

Jeśli mieszkasz z kimś, ustal, że pracujesz w tych i tych godzinach i że jesteś w domu, ale Cię nie ma. Ramy czasowe są dobre, jeśli wokół Ciebie kręcą się ludzie. Jeśli nie, to też – bo inni je mają. I chcą się z Tobą spotykać. Wyjdź do nich. Jednak biorąc na tapetę ramy czasowe, miej na uwadze też cele i zadania do zrealizowania. Jeśli udało Ci się wszystko ogarnąć wcześniej, to może warto już dziś odpuścić? Jeszcze raz – pracuj rozsądnie.

3. Znajdź swoje miejsce

W domu łatwiej będzie Ci się pracowało, jeśli będziesz miał do tego jakieś miejsce. Biuro, biurko. Rzadziej łóżko czy kanapa (ok, czasem się zdarza), chyba że się uprzesz, że to Twoje miejsce. Ale umówmy się, jeśli przyjmiesz pozycję półleżącą w łóżku, to który z domowników uwierzy Ci, że właśnie ogarniasz ważny projekt, a nie mielisz kolejny sezon Chirurgów? Jeśli będziesz miał swoje miejsce, to łatwiej będzie Ci nie zapominać, że praca czeka.

4. Wyeliminuj rozpraszacze

Pisałam o nich tutaj – serio je uwielbiam. Jeśli coś Cię rozprasza, to nie przestanie. Tykający zegar, brudna podłoga, głośna muzyka w pokoju obok. Wyeliminuj je, zlikwiduj, usuń, pozbądź się. Usiądź do pracy z czystym umysłem, bez domowych obowiązków z tyłu głowy. Jesteś w pracy. Staraj się, siadając do niej, mieć wszystko ułożone.

5. Wyjdź z domu

Bo w domu czasem się nie da. Bo remont, bo goście zjeżdżają na kilka dni, bo coś innego. Zawsze znajdzie się powód. A Ty zawsze powinieneś wiedzieć, że w takich sytuacjach możesz dać nogę. Do kawiarni, do biblioteki, do parku, do McDonalda, do biura coworkingowego. Tam, gdzie będziesz mógł popracować. W spokoju.

 A jak Ty radzisz sobie z pracą w domu? Co Cię rozprasza, kto nie daje Ci spokoju?

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przemalowałam ściany

Krótko bardzo. Poprzedni szablon przestał mi wystarczać, więc go zmieniłam. Teraz jest chyba bardziej przejrzyście, funkcjonalnie i <wszystkieteinnemądresłowaludziktorzymowiazeblogjestfajny>, prawda?

Zamknij