Hej, ho, jest 7:00, część  z Was pewnie dopiero się budzi, część kończy śniadanie, jest w drodze do pracy, jest w pracy. Dzień dobry! Dziś będzie o zapamiętywaniu, bo wczoraj zapomniałam. O błahej sprawie, którą mogę zrobić też dzisiaj. Ale są takie, które musiały być zrobione wczoraj, a nie zostały…To uczucie, kiedy sobie o tym przypominasz i w głowie masz tylko jedno…fuuuuck! Znasz je? 😉

W natłoku obowiązków i zadań do wykonania często jest tak, że coś mi umyka. Coś, o czym przypomina mi Magda albo przypominam sobie sama o wiele za późno. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy trzeba zrobić coś niespodziewanie – bo przyjdzie mail od klienta, bo trzeba przygotować ofertę, bo zdarzą się niecierpiące zwłoki obowiązki, bo coś mnie rozproszy. W tej sytuacji nie da się zapamiętać wszystkiego, trzeba sobie w tym jakoś pomóc.

Sposoby na zapamiętywanie zadań, które muszę wykonać w pracy

U mnie wszystko zależy od tego, jak niewiele czasu zostało do końca, najczęściej miesiąca, okresu rozliczeniowego, daty oddania jakiegoś projektu. Im więcej, tym lepiej przede wszystkim dla mojego spokoju wewnętrznego i poczucia, że zdążę. Właściwie stosuję jedną metodę i nie będzie dla Ciebie odkrywcze, jeśli powiem, że jest nią…zapisywanie ;). Rozbijam je sobie jednak.

Gdy czasu jest dużo…

Używam tablicy korkowej i karteczek. Kolorowych, jeśli mam takie pod ręką albo zwykłych. W ten sposób zapisuję zadania na dziś, na kilka najbliższych godzin. Tablica stoi za komputerem i nie ma możliwości, abym jej nie zauważyła, odrywając wzrok od pracy (teraz też na nią patrzę). Karteczki znikają, kiedy wykonam zadanie. Ustalam sobie fajny cel. Fajnym celem jest pusta tablica, a pusta tablica oznacza fajrant. Wiesz, że też możesz taką mieć? Wiesz, że wystarczy kilkanaście złotych. Wiesz, że ja mam swoją od dwóch lat, a używam od niedawna? Doceń to, co masz!

Gdy czasu jest dużo, a mnie nie ma przy biurku…

Używam Any.do. Testowałam już sporo aplikacji mobilnych, które przypomną mi o zadaniach i ta jest dla mnie najlepsza. Prosta w obsłudze, ładna, z wystarczającą liczbą funkcji i jeszcze sama przypomina mi, że jest, pytając słodko o określonej godzinie, co mam dziś do zrobienia. Do tego mogę się dzielić zadaniami ze znajomymi, ustalić konkretną godzinę przypomnienia o zadaniu, kategoryzować zadania, nadawać im priorytety. Czego chcieć więcej?

Any.do

Jest jeszcze dodatek do niej Cal: Any.do Kalendarz, któremu muszę się przyjrzeć. Ma synchronizację z kalendarzem od Google. Ktoś testował i może się podzielić?

Gdy się pali…

To biorę dużą kartkę papieru i spisuję wszystkie zadania, które muszę zrobić w krótkim czasie. Nadaję im priorytety i działam. Miałam tak w czerwcu, kiedy został mi tydzień do urlopu. Celem była kartka z odhaczonymi zadaniami. Udało się, a ja wyjechałam na pełnym chillu.

Kartka sprawdza się u mnie jeszcze w jednym przypadku. Kiedy zaczynają mnie męczyć myśli, że czas ucieka, a ja jestem w lesie. Jedno spojrzenie na liczbę zadań i już nie potrzebuję papierowej torebki, żeby uniknąć ataku paniki.

Te trzy sposoby w moim przypadku się sprawdzają, choć na pewno są lepsze, które też by dały radę. Sprawdzę to. Wrócę do lektury Getting Things Done i pewnie jeszcze o tym przeczytasz.

A Ty jak radzisz sobie ze swoim życiem i zadaniami, które przed Tobą stawia? 😉

Przeczytaj poprzedni wpis:
Motywacja do pracy – zero sposobów, kilka powodów

Dostałam pierwszego maila z formularza kontaktowego, więc mam sukces po raz pierwszy. Maila o TYM DNIU. Pisałam, że czasem warto odpuścić...

Zamknij