Każdy, kto pracuje w domu na stałe czy też od czasu do czasu się z nimi spotyka. Czasem są tylko trochę upierdliwe, innym razem wręcz nieznośne. Dezorganizują plany, zaburzają rytm, sprawiają, że przesuwają się terminy zrobienia rzeczy, które miały być wykonane np. do określonej godziny – bo tak sobie założyłeś. Tutaj powinna Ci się jednak zaświecić czerwona lampka. Sam na tę dezorganizację pozwalasz. Bo możesz.

Co rozprasza w pracy w domu?

  • Przestrzeń wokół. Chyba każdy ma jakąś granicę bałaganu wokół siebie. Ja czasem w ogóle nie zwracam na niego uwagi. Przychodzi jednak taki dzień, że po prostu nie mogę. Siadam do komputera i myślę o naczyniach, które trzeba wyjąć ze zmywarki. Potem o naczyniach, które trzeba do niej włożyć. Kiedy jestem na skraju, myślę o okruszkach, które zostały po śniadaniu, o praniu, które zalega na suszarce, o misce psa o rozlanej wodzie, o zacieku na umywalce po paście do zębów. Serio. Też tak masz? O nieumytych oknach (właśnie je dziś umyłam).
  • Najbliższa przestrzeń. Dzień sprzątania biurka jest jakoś pod koniec stycznia. Dla mnie mógłby być co tydzień. Wczoraj, kiedy część papierzysk po prostu zsunęła mi się z krawędzi i roztrzaskała o podłogę, doszłam do wniosku, że to czas najwyższy się tym zainteresować. Wcale nie trzeba być specjalnym bałaganiarzem, żeby biurko dekoncentrowało. Weźmy choćby taki ślad po kubku z kawą…
  • Sąsiedzi. U mnie w bloku jeszcze dość często są remonty. Był taki czas, że zaczynałam pracę o 8. Tylko wiertarka też wtedy zaczynała i zdawała się nie kończyć. Po kilku dniach nawet nie musiałam zerkać na zegarek, żeby wiedzieć, która jest godzina.
  • Przyjemności. Weźmy np. taką wygodną kanapę, na której można się rozłożyć, poczytać. Albo Playstation…zwłaszcza, jeśli poprzedniego wieczoru zagrywało się do późnej nocy.
  • Inne obowiązki. Np. pies, kurier, którego trzeba wyczekiwać. No wiadomo, z psem trzeba wyjść, ale gdybyśmy nie pracowali w domu, to tego obowiązku by nie było. Przynajmniej nie, kiedy pracujemy. Z kurierami też różnie bywa – raz dzwonią, innym razem zostawiają awizo, jeszcze innym w ogóle się nie pojawiają, mimo zapewnień, że między 12 a 14. Przyjeżdżają po 15. Wiecie co oznacza godzina między 14 a 15? Wyczekiwanie.

Dlatego wiele osób, mimo możliwości pracy w domu wybiera biura, odpowiednio daleko, aby przypadkiem nie usłyszeć “mógłbyś wyprowadzić psa/odebrać paczkę od kuriera/zrobić pranie”. Albo biura coworkingowe, o których innym razem.

A co Was rozprasza, kiedy pracujecie w domu? Nieważne, czy na stałe czy tylko od czasu do czasu? Piszcie!

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ucz się, dziecko, jeszcze się w życiu napracujesz

Tak powtarzała mi mama od pierwszego roku studiów. Nauka jest najważniejsza, oceny są najważniejsze - poświęć się właśnie temu. Rodzice chcą...

Zamknij