Dziś będzie krótko-długo, o tym, co zrobiłam w 2014, czego nie zrobiłam oraz czego chcę od siebie w 2015.

Pewnie magicznie byłoby, gdybym rozpisała się o sukcesach, bo to zmotywuje mnie mocno do działań teraz i w przyszłości. Książkowo na pewno tak. A nieksiążkowo chyba bardziej potrzebuję tego, co mogłam zrobić, a nie zrobiłam albo nie skończyłam.

Co tam w 2014?

+ w lutym zaczęłam pracę w domu

+ dzięki pracy w domu rozwinęłam się, jeśli chodzi o SEO – 11 miesięcy to dużo na praktyczną naukę

+ mocniej wkręciłam się w social media – 2. połowa roku przyniosła mi aktywniejsze, niż wcześniej korzystanie z Twittera, dzięki któremu poznałam i poznaję świetnych ludzi, odpuściłam nieco Facebooka, który pochłaniał dużo mojego czasu

+ 11 miesięcy to też dużo, żeby ogarnąć się, jeśli chodzi o prowadzenie firmy, przygotowywanie umów, doszlifowanie komunikacji z klientami, czy też negocjacje

+ założyłam tego bloga, rozpoczęłam #GodzinęDlaFreelancera

– nie zaczęłam swojej przygody z AdWords tak, jak chciałam, mimo świetnych szkoleń Maćka Lewińskiego i jestem na etapie wiedzy, która się mocno rozeszła i trzeba ją zebrać

– poprawiłam swój angielski, ale jeszcze nie na tyle, żeby swobodnie rozmawiać – o ile czytanie nie sprawia mi już tak dużych problemów, coraz lepiej idzie mi też oglądanie seriali bez polskich napisów, o tyle bariery mówienia nie przeskoczyłam nawet, jeśli chodzi o mówienie do lustra

– obiecałam sobie, że wrócę do niemieckiego, który towarzyszył mi do liceum, a potem powoli zanikał, a ja nie chcę, żeby zniknął

– pojawiły się fajne pomysły, których nie zrealizowałam

– pojawiły się fajne projekty, które zaczęłam, ale odpuściłam i teraz przychodzi do mnie pytanie “czy chcesz przedłużyć domenę?”

– w ostatnim kwartale zaczęły mi się zacierać granice między czasem wolnym a pracą

– na tym blogu mogłabym pisać częściej i więcej – w ciągu 6 miesięcy pojawiło się 45 wpisów

Co tam w 2015?

  • Kiedy tylko skończę ten wpis, wracam do sklepu internetowego, który jest na ukończeniu. Wiem, że to jest coś, co wyjdzie – bo z Magdą mamy wiedzę i doświadczenie, które nam w tym pomogą. Pewnie po drodze będzie jeszcze wiele problemów, ale kto ich nie ma?
  • Sklep pociągnie za sobą inne cele/postanowienia/konieczności – AdWords, remarketing, e-mail marketing i więcej social mediów. SEO jest oczywiste. Na tym chciałabym się skupić zwłaszcza w pierwszym półroczu.
  • To też czas, w którym chciałabym bardziej poznać WordPressa od kuchni – pewniej stawiać w nim kroki, nie bać się wp-config czy style.css.
  • 45 wpisów od lipca do grudnia daje 6 wpisów w miesiącu, więc nieźle. Jednak w 2015 chciałabym poprawić ten wynik, publikując minimum 10 wpisów w miesiącu, co daje 120 wpisów 31 grudnia 2015 roku. To już jakieś wyzwanie, zważywszy na fakt, że u mnie na początku idzie gładko, z czasem jednak jest coraz trudniej.
  • SEO – link building mam opanowany mocno, jednak optymalizacja to coś, co u mnie jeszcze nie jest do końca doszlifowane, dlatego chciałabym to poprawić.
  • Na angielski daję sobie czas do czerwca – tak, żebym mogła stanąć na przeciwko lustra i po prostu do siebie mówić. Potem to samo zrobię z niemieckim 😉
  • #GodzinaDlaFreelancera to coś, czego chciałabym u siebie pilnować na tyle, żeby z czasem weszło mi to w nawyk. Takich godzin będzie dużo ze względu na to, co wyżej.
  • Będę częściej sprzątać na pulpicie i zrobię w końcu porządek na poczcie. Obiecuję, mamo! 😉 I wyznaczę granicę między czasem wolnym a pracą. Obiecuję potrójnie.
Przeczytaj poprzedni wpis:
Wesołych Świąt

Bez sprawdzania maili służbowych i prywatnych, bez śledzenia statystyk, pracy nad dokumentami, które nie mogą poczekać. Oczywiście, że mogą. Spędź...

Zamknij