Rozpoczęłam cykl z odwiedzaniem i testowaniem wrocławskich miejsc pod kątem pracy. Lubię tak. Lubię czasem zmienić miejsce pracy, nawet, jeśli jest to przeniesienie się do sypialni. Lubię popracować w łóżku, tak, jak lubię czasem pojechać do biura. Lubię też pracować w nowych miejscach, które znam od strony spędzania czasu wolnego, a nie pracy albo których nie znam w ogóle. To wpis, który być może przyda się właścicielom knajp, kawiarni, restauracji i innych miejsc, w których my – freelancerzy mielibyśmy zostawić kasę.

Co jest ważne dla freelancera, kiedy chce popracować „na mieście”?

Kawa. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie kawa nierozerwalnie łączy się z pracą. Dla Ciebie może to być herbata. Te napoje często występują zamiennie – jak ktoś nie pije kawy, to pije herbatę, jak nie lubi herbaty, to może kawa. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że jak już jestem w jakimś miejscu, w którym mam popracować, to chcę dostać napój, który lubię. I nie ukrywam, że jeśli w jakiejś knajpie kawa będzie nie do wypicia (a nie jestem super znawczynią i koneserką kawy), to raczej tam nie wrócę.

Internet. Drugi, jeśli czasem nie pierwszy najważniejszy. Jeśli będę pracować, to potrzebuję dostępu do sieci. Zwykle w 98% przypadkach tak właśnie jest. Fajnie, jeśli miejsce, w którym pracuję ma DZIAŁAJĄCY internet, a nie tylko „internet”, który nie pozwala nawet na załadowanie poczty. No kaman – albo masz internet i on faktycznie działa, albo go nie miej, bo tylko wkurzasz klientów, zwłaszcza, jeśli się tym chwalisz. Jeśli miejsce nie ma internetu, to go nie skreślam. Pod jednym warunkiem. Że złapię tam zasięg LTE. Wiem, że to nie zależy od właściciela miejsca, może akurat być tak, że LTE będzie, a może być zupełna klapa. Jeśli mam LTE to po prostu śmigam na swoim necie, bo mam nieograniczony pakiet.

Wygoda. Raczej źle mi się będzie pracować przy stoliku z europalety i na takim samym siedzisku. W takim miejscu raczej wypiję piwo ze znajomymi. Wiem też, że właściciele na to się nastawiają – że wypiję piwo, a nie przyjdę popracować. Jeśli jednak mam zamiar robić właśnie to drugie, to jeśli po kilkugodzinnej pracy będzie mnie wszystko bolało. to raczej wybiorę inne miejsce.

Otoczenie. Wybieram miejsca spokojniejsze – raczej takie, gdzie ludzie piją kawę czy jedzą lunch. Miejsce, gdzie stolik nie jest przy stoliku tak, że mogę podpierniczyć frytkę z talerza sąsiada. Fenomenem pod tym względem jest dla mnie Nalanda, w której klimat do pracy jest jak dla mnie kapitalny.

Obsługa. Pracujący klient to inny klient, niż ten, który przychodzi na kawę albo obiad. Ten drugi wychodzi po godzinie, dwóch. Ten pierwszy chce zostać zdecydowanie dłużej. Inaczej się na niego pewnie patrzy, bo ZAJMUJE stolik i robi to DŁUGO, a przecież zamówił kawę i pije ją od 2 godzin. No faktycznie, to może być dla właściciela problem, jeśli ma duży przemiał ludzi, a kawa to raczej dodatek do jedzenia. Są jednak takie miejsca, w których obsługa jest nadgorliwa. „Czy coś JESZCZE podać?”, słyszane co 20 minut, z naciskiem na „jeszcze” nie jest fajne. Wiem jednak, z czego to wynika. Są tacy, którzy przychodzą do knajpy o 10 i siedzą do 16 przy wodzie mineralnej za 5 zł. Ja bym tak nie umiała. Poza tym umarłabym z głodu. Zwykle mój zestaw to kawa, po niej woda i posiłek, jeśli pracuję dłużej. Uważam po prostu, że powinnam w tym wypadku. Jeśli jednak pracuję gdzieś do 2 godzin i obsługa się niecierpliwi, bo zamówiłam tylko kawę, to jest to po prostu wkurzające. Są na szczęście takie miejsca, gdzie ludzie widzą, że inni też pracują i że jak będą czegoś chcieli, to się znajdziecie.

Lokalizacja. I tak i nie. Bo dla jednych najlepsze będzie centrum, dla innych miejsca od niego oddalone. Ale wszystko się może zmienić w zależności od potrzeb. Więc krótko – dobra lokalizacja to taka, do której można dojechać komunikacją miejską albo autem.

Zdarza Wam się pracować w mieście? Jakie miejsca wybieracie? To raczej kawiarnie, restauracje, czy może biura coworkingowe, biblioteki, inne miejsca? Czy ktoś z Wrocławia może polecić fajne miejsce do pracy? Chętnie przetestuję i opiszę na blogu. 🙂

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Niepewny klient” – czy podejmować z nim współpracę?

Na początku warto zaznaczyć – „niepewny klient” dla każdego będzie innym klientem. Dla jednego to taki, który ma złe opinie...

Zamknij