Szukałam aktualnych badań dotyczących liczb blogów w Polsce, ale nie znalazłam. Wiem jednak, że jest ich od cholery. Od cholery jest też internautów. Od cholery jest też wymagań i wygórowanych stawek. Być może wywołam burzę w szklance wody, a może część z blogerów, którym agencja proponuje współpracę na zasadzie umieszczenia na blogu artykułu z linkiem uświadomi sobie, że nigdy nie będzie drugim Kominkiem aka Jasonem Huntem. Ba, link na ich blogu nie przełoży się na kilkuset procentowe przychody.

Dlaczego o tym w ogóle piszę, czyli geneza wpisu

Co jakiś czas zdarza mi się kontaktować z blogerami. Na większość współpracy nie stać ani mnie, ani moich klientów. Bo nie jestem Burger Kingiem ani siecią Orange. Prowadzę małą agencję marketingu internetowego, współpracuję z firmami z branży MŚP. Mam budżety na poziomie ceny jednego garnituru w Bytomiu (po cenie regularnej), ale też 90 Big Maców w Macu (jeśli uwzględnią mi kupon). Tymczasem spotykam się z blogerami, którzy za artykuł z linkiem albo umieszczenie linka w artykule, który już napisali, chcą kilkuset czy nawet 1-2 tysięcy złotych. Tyle że ich blog ma 20 wpisów na krzyż, średnio aktualizowany jest co miesiąc. Czasem się zaśmiewam głośno, bo widzę, że bloger nie wie, jak wycenić taką współpracę i rzuca ceną zaporową z myślą „a nuż się uda”. Czasem frustruję, bo blog, z którym chcę współpracować w pojedynkę nie zdziała za wiele. I nie płacę. Dziękuję. Odpuszczam.

Blogerze, dlaczego nie zapłacę Ci za współpracę?

Nawet, jeśli będę miała budżet na poziomie kilku-kilkunastu tysięcy?

Bo być może rozmijamy się w celach. Ja chciałabym umieścić u Ciebie artykuł z linkiem albo proszę Cię o dodanie linka do artykułu, który jest powiązany tematycznie z tym linkiem, a Ty chcesz za to 1000-2000 złotych. Twoje prawo. Owszem – każdy link wychodzący w jakiś sposób osłabia Twojego bloga, ale nie oznacza to, że w ramach rekompensaty zapłacę Ci kilkukrotnie więcej, niż taki link jest wart. Moim celem nie jest stricte zasięgowe działanie, nie liczę, ile osób zetknęło się ze stroną mojego klienta za pośrednictwem Twojego bloga. To efekt ważny, ale ja w tym wypadku chcę linka. Linka z wartościowej, tematycznej strony. Chcę wiele takich linków z różnych stron, w tym z blogów.

Bo Twój blog jest słaby z mojej perspektywy, z perspektywy wyszukiwarki. Sorry, ale artykuł z linkiem na blogu, który ma 20 wpisów i działa od 3 miesięcy, jest dla mnie wart średnio kilkanaście złotych. Średnio, bo zdarzają się blogi bardzo niszowe.

Bo Twój blog nie jest zoptymalizowany pod kątem wyszukiwarek. Więc ma dla mnie mniejszą wartość.

Bo twierdzisz, że chcę na Tobie zarobić, tymczasem to Ty chcesz zarobić na mnie. Nie dogadamy się, ale być może znajdziesz kogoś innego.

Jak ocenić czy blog jest warto swojej ceny?

Stawkę za współpracę trzeba zestawić z innymi czynnikami. Jakimi? Częstotliwością publikowanych wpisów, ich wartością dla czytelnika. Unikalnością, zaangażowaniem czytelników. Wreszcie z powiązaniem z tematyką i konkurencją w danej tematyce. Pamiętaj, że reklamodawca zapłaci Ci więcej, jeśli jesteś unikalny, jeden z kilku, a nie kilkuset tysięcy w sieci. Bo w pierwszym przypadku być może nie będzie miał wyboru, ale jeśli prowadzisz blog parentingowy, modowy lub kulinarny, bez szczególnego ukierunkowania, to jeśli rzucisz ceną zaporową nieadekwatną do wartości bloga, to pójdzie gdzieś indziej.

Jak otrzymywać oferty współpracy na blogu?

  1. Aktualizuj bloga tak często, jak to możliwe i znajdujesz na to czas.
  2. Twórz wartościowe treści i zachęcaj do dyskusji pod nimi – czy to na blogu, czy też w Twoich mediach społecznościowych.
  3. Udzielaj się u innych – coraz rzadziej, ale wciąż w komentarzu można zostawić linka do siebie. Ale nie spamuj – wypowiadaj się merytorycznie, rozszerzaj tematy, o których masz pojęcie.
  4. Załóż Disqusa – w profilu podaj linka do swojego bloga. Tam, gdzie jest włączony ten system komentowania, będziesz mógł się wypowiadać, a ludzie znajdą Twojego bloga po kliknięciu w profil.
  5. Wzmacniaj bloga. Wpisy gościnne to świetny pomysł na pozyskanie linka do siebie. Jeśli możesz, wypowiadaj się jako ekspert u innych. Dzięki temu zdobędziesz też nowych czytelników.
  6. Nie osłabiaj bloga. Blog w stylu „recenzje próbek kosmetycznych” albo „prześlijcie mi wszystko, zrecenzuję to i dodam linka do Was” to blogi bezwartościowe z punktu widzenia Google. Bo niemal każdy artykuł ma link wychodzący.
  7. Dodaj zakładkę współpraca na blogu. Pokaż reklamodawcy, jakie formy współpracy są u Ciebie możliwe. Podaj choćby część statystyk i koniecznie zostaw kontakt do siebie.

Chcesz mieć więcej wejść z Google na swoim blogu? Kup mój kurs Pozycjonowanie bloga krok po kroku! Więcej informacji znajdziesz na http://kurs.8razy5.pl.

 


http://8naj.pl

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wtyczka WordPress SEO by Yoast – konfiguracja na blogu

Przykładową konfigurację wtyczki Wordpress SEO by Yoast prezentowałam już na łamach serwisu Girls Who Wordpress, jednak z racji serii Wtorków...

Zamknij